Tego dnia wszyscy (no prawie) byli w dobrych humorach. Z uwagi na to, że dawno nie urządzili sobie takiej wycieczki. Naruto stresował się jeszcze bardziej. Miał w końcu dać prezent swojemu chłopakowi. Pierwszy prezent. On z Kibą jako pierwsi pojawili się w parku obok Wesołego Miasteczka "Hanabi". Czekali i czekali. W pewnym moencie Inuzuka poderwał się z ławki i podszedł do fontanny.
- Kiba?
Ten wziął duży wdech i wrzasnął
-KUSOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Blondynek, aż podskoczył.
- Dzisiaj to zrobię! Wyznam Sakurze co czuje! Dzisiaj...- odwrócił się i zamarł.
Sasuke właśnie przytulił Naruciaka od tyłu.
- Nono, więc w końcu się zdecydowałeś. Odważny ruch.
- Sas... nie.. to tylko.. ja ..etto
- Spoko Kiba. Gdybym był paplą już by wiedziała.- usiadł na ławce.
-Sasuke- wokół Kiby zamigotały światełka wdzięczności i podziwu.
- Ohayo Sasuke.- uśmiechnął się tym swoim najpiękniejszym uśmiechem nie mającym w sobie ani odrobiny skazy.
Brunet od razu przytulił chłopaka po czym lekko musnął go w usta.
- Ohayo Lisku.- uśmiechnął się prawie podobnie.
- Ach! Jak ta miłość zmienia ludzi.- westchnął nadchodzący Itachi. Brat posłał mu piorunujące spojrzenie.
- Widzieliście? Tylko na Ciebie patrzy w TAKI sposób.- pokazał starszy, po czym zebrani wybuchnęli śmiechem.
Włącznie z Deidarą i... Sasorim niby też, choć jak zawsze jego wyraz twarzy niewiele się zmienił.
- Ładnie wyglądasz aniołku.- szepnął do ucha blondyna. ten tylko odwrócił głowę zarumieniony.
- Baka...
Sasuke uśmiechnął się do siebie.
Daily Life - sielankowa muzyka
- AAAAA! Ja chcę już iść! Gdzie wszyscy?!
- Ohayo Naruto-kun- pojawiła się tuż obok niego Karin.
- UŁAAAAAA! Karin! Nie strasz mnie tak.
- Gumenasai... Jesteś taki słodki, że nie mogłam się powstrzymać!- błoga mina.
- Karin. Lepiej uważać.. - zaczął niby szeptem starszy Uchiha - mój beaciszek to straszny zazdrośnik. Uważaj na słowa, bo.. zginiesz.
- Ech?
- Słyszałem to idioto!- walnął go Sasuke.- nie rozpowiadaj głupot.- kątem oka zauważył jak Kiba przytula Naruto, w geście eksperymentu.- Kiba!!!!! Łapy precz od mojego Naruto!!!.
Stanął przed nim przy czym wyglądał jak kot, który prychając broni swej własności czy potomstwa.
- Sasuke! Nie wariuj.- skarcił go chłopak.
- wcale nie wariuje.
- Wariujesz.
- Wcale nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Wcale nie..
Pewnie trwałoby to dłużej gdyby właśnie nie podeszła do nich..
- Sakura-chan!!!- podbiegł do niej Naruto.
- Ohayo Naruto! Minna! Ohayo!- uśmiechnęła sie do wszystkich, włącznie z Sasorim, któremu posłała nieco zmieszany uśmieszek.- widze, że już prawie wszyscy są. Jeszcze tylko Suigetsu i Hinata z Nejim tak?
- Hai. Czekam na Hinatkę, ostatni raz z nią wyszedłem chyba na plac zabaw w podstawówce.- Naruto zamyślił się.
Gadali jeszcze jakiś czas. Na szczęście gdy zaczęli się niecierpliwyć zauważyli nadciągającą trójkę. Suigetsu wlókł się z tyłu. Neji szedł obok swojej kuzynki, która była wg pozostałych wyjątkowo ładnie ubrana. Sukienka wybrana poprzedniego dnia. Lekkie kreski na powiekach zrobione eyelinerem oraz część włosów spięta w kitkę, a pozostałe opadały na jej ramiona.
- Hinataa-chaaaan!!!- krzyknął Naruciak.- Wyglądasz dziś meeeeega ślicznie. Ta sukienka idealnie podkreśla kolor twoich oczu wiesz?
Nieźle Neji-san. Podziękowała kuzynowi w myślach. Pozostali owszem skomplementowali wygląd dziewczyny przez co ta nieco się zmieszała.
Sasuke strzelił językiem co usłyszała tylko stojąca obok Karin.
- Hmm? Co jest Sasuke?
- Nic.- burknął, włożył ręce do kieszeni i ruszył za innymi którzy ruszyli już w stronę miasteczka. Do Karin podszedł Itachi.
- Co jest?
- Nic, a co?
- Karin chan- ten cwaniacki uśmiech- uśmiechasz się tak jak ja, a to nie wróży nic dobrego.
- Itachi jesteś niemożliwy.. ah! Gumenne. Jesteś starszy powinnam powiedzieć -san.
- hahaha. Daj spokój! Gadajmy normalnie - wystawił jej język.
- Itachi!
- Własnie tak.- zaśmiał się.
- Widać, że twój brat lubi Karin.- stwierdził Naruto patrząc na tamtych.
- Yhy...- odburknął brunet.
- Sasuke? Co jest?
- Nic.- odparł i z rękami w kieszeniach ruszył szybciej.
- ej! Czekaj!- a Naruto za nim.
Przez cały pobyt w wesołym miasteczku Sasuke nie spędził z Naruciakiem za dużo czasu. Wszędzie wpieprzała się - jak to pięknie stwierdził młody Uchiha - Hinata.
- Naruto-kun! Chodżmy na tę kolejkę
- Naruto-kun tam jest coś nowego!
- Naruto-kun zobacz! Labirynt!
Ręka mnie świerzbi, ale przecież nie uderzę laski. Co by tu zrobić? Jak go odciągnąć?
Kiba szedł z Sakurą, która szła wpatrzona jak w obrazek w Sasoriego idącego przed nią z Deidarą.
- Sakura..Sakura.. Sakura!- wrzasnął jej do ucha.
- Kiba? Co jest?
- Wołam cię od paru sekund, a ty mnie nie słyszysz choć stoję obok.- udał obrażonego, a może wcale nie udawał.
- Przepraszam Kiba.- zaśmiała się nerwowo.
- Nieważne.- westchnął.- Musimy coś zrobić.
- Hę? Z czym?
- Z TYM- wskazał Hinatę prawie przylepioną do Uzumakiego, która ciągnie go do następnej atrakcji.- I z TYM.- tym razem pokazał Sasuke, który gdyby wzrok mógł wywiercać dziurę. Hinata już by zniknęła.
- Hmmm... No wiem. Nawet my mało z nim dziś gadamy, a to w sumie urodziny Sasuke i to powinien być ich dzień. Co by tu...
- Znam ten wzrok Sakura. Masz pomysł.- wyszczerzył rząd białych zębów.
- Nani nani? Jaki pomysł?- zainteresował się starszy Uchiha.
- Pomóż nam Itachi. Chcemy jakoś odciągnąć Hinatę.
- Słuchaj Itachi.. Ja z Kibą... szeptu szeptu szeptu, a Ty w tym czasie, szeptu szeptu szeptu....
- Nie ma sprawy.- ukazał kciuka.
- Już się robi!- skopiował go brunet.
- Kiba ja wiem, że jestem cudowny i w ogóle, ale nie kopiuj mnie.- cała trójka się zaśmiała.
Plan rozpoczęty. Pewnie ciekawi Was co się działo z pozostałymi uczestnikami wycieczki. Otóż Neji razem z Suigetsu zabrali Karin do domu strachów, a Deidara i Sasori poszli na lody. Aaaach. sakura chciałaby się przyłączyć, ale teraz najważniejszy jest Naruto. Tak postanowiła.
-Hinata-chan. Robi się ciemno. Zaraz będziemy musieli....
-Hai, hai, ale Naruto-kun chodźmy jeszcze tam!- wskazała na oświetlone koło młyńskie.
Chciałbym pójść tam z Sasuke.
- Hinata-chan posłuchaj, ja...- oczywiście nie dokończył gdyż przerwał mu swoim cudownym głosem Itachi krzycząc.
-HINATA!!!!
Dziewczyna, aż podskoczyła.
-H..hai?- trochę przestraszona i trochę zła.
-Choć murze Ci powiedzieć coś bardzo ważnego.- wyraz jego twarzy nie twierdził inaczej.(hmph! Poważny Itachi. No pękne ze śmiechu).....szeptał jej coś do ucha.
- Naruto-kun. Dziękuję za dzisiejszy dzień. Do jutra.- uśmiechnęła się i pobiegła za Itachim.
Blondynek stał chwilę skołowany, choć nie trwało to długo z uwagi na pojawiającego się znikąd Kibę, który pociągnął go za rękę.
-He? Co jest grane? Kiba?
- Nie marudź! chodź!- śmiał się.
- Ale...
- nie ma żadnych "ale"!!!- wyszczerzył się.- w końcu Sasuke też chce z Tobą pobyć.
-Okej.
Sasuke siedział sam na ławce po drugiej stronie.
-Sasuke... czy to nie Ty miałeś dziś spędzać czas z Naruto?
Ledwo to powiedziała, a już poczuła ogarniającą ją wszechobecną złość pałającą do Hnaty.
-Ach?... I co w związku z tym?- lodowy jak nigdy..
-ech... jesteś niemożliwy.- westchnęła i złapała go za ucho ciągnąc za sobą. Sakury nigdy on nie przerażał. To ona była tą której wszyscy się bali.
- I.. tetetet Ite yo! Sakura! Dokąd my... Ite!
W tym momencie nasi zakochańce stanęli twarzą w twarz. Nagle poczuli pchniecie i polecieli w stronę... wagonika od koła młyńskiego.
- Zyczymy miłego kursu!- krzykneli.
Obaj chłopcy podziękowali im skinieniem głowy...
Wreszcie... wreszcie mogli być SAMI.
wtorek, 16 grudnia 2014
piątek, 28 listopada 2014
18 - Przeddzień spotkania
Miłość jest jednak cudowna. Każdy kto jest zakochany tak powie. Może to lekka przesada, ale ludzie naprawdę pomimo trudności z każdym dniem potrafią kochać siebie nawzajem coraz bardziej każdego dnia. Przypominamy, że urodziny księcia ciemności nie były jeszcze obchodzone dlatego.. Dzisiaj jest piękna słoneczna sobota. Mijają 2 tygodnie od kiedy Sasuke i Naruto są tak na serio i szczęśliwie razem. Oboje pomyśleli, że fajnie byłoby wyjść całą paczką na miasto i jednocześnie celebrować 17 urodziny bruneta. Dawno tego nie robili z uwagi na to, że ICH paczka znacznie się rozrosła. Jakby tu wymienić wszystkich no to pomyślmy:
Naruto z Sasuke, Itachi razem z Deidarą i Sasorim, który się okazał ich kumplem co Sakurę uszczęśliwiło (Kibę niekoniecznie, choć do gościa osobiście nic nie ma. dop. aut.) W końcu nie zapominajmy, że starszy chłopak podobał się dziewczynie. Wracając do listy. Dalej jest Kiba, właśnie Sakura, Neji (Hinata też z nimi czasami wychodzi), Suigetsu, Karin... Ktoś jeszcze? Hmmm... To chyba wszyscy. To będzie.... raz, dwa... 11 osób licząc z Hinatą. Na dzisiejszą sobotę umówili się tydzień temu, aby każdy znalazł czas.
Sasuke spowrotem mieszka z bratem, a Naruto z wujkiem. Jeśli chodzi o ekhm... TĘ sprawę to nasi główni bohaterowie nie posunęli się dalej. Głównie przez traumę Uchihy. Niby taki zawsze dominujący, ale chyba każdy by się bał. (biedny Sasuś!!!!) Ale przecież po co się spieszyć, jest czas.
Spójrzmy jak wygląda przeddzień soboty dla każdego z nich.
Naruto spał dziś u Kiby. Przegadali trochę do 2 rano. Rozmowa dotyczyła ich kochanej Sakury. Właściwie nasz aniołek od dawna wie o uczuciu przyjaciela do dziewczyny, ale powiedział że nie zdradzi tego sekretu. Sam nie chciałby żeby ktoś powiedział coś takiego. Kiba był coraz bardziej zrozpaczony, bo do teraz Sakura nigdy nie miała chłopaka. Tfu! Teraz tez nie ma, ale coraz lepiej dogaduje się z tym spokojnym Sasorim.
Inuzuka odczuwa zagrożenie z jego strony. Sam nie wie co ma zrobić, aby Sakura przestała myśleć o nim tylko w przyjacielski sposób.
- Może po prostu ją gdzieś zaproś. Pomyśli, że to zwykły wypad, a ty jej to wyznasz.- popatrzył na niego leżąc na śpiworze.
- A tobie było łatwo?- żachnął się trzymając ręce pod głową.
- Eh... No.. nie bardzo, ale gdy to zrobiłem poczułem ulgę.- uśmiechnął się na przypomnienie tego wydarzenia, a gdy spojrzał na przyjaciela ujrzał minę mówiącą: "Jaja sobie robisz?"
Starszy Uchiha razem ze swoimi starymi przyjaciółmi urządzili sobie popijawę przez co Sasuke nie mógł zasnąć. Chciał się wyspać, aby jutro być w pełni sił. Widocznie tamtym nie zależało, aż tak. Zostawił telefon w pokoju, więc po niego wrócił.
- Ano naaaa..- zaczął nieprzyjemnym głosem.
- E? Sasuke. Doshita?- zapytał Itachi.
- Czy wy macie jutro zamiar iść z nami?- skrzyżował ręce na piersi.
- Ej patrzcie! To pozycja obronna Sasuke.- nie wiadomo skąd na jego nosie pojawiły się okulary.
Tamci przytaknęli. Mmmm Mmmm. A Uchiha kontynuował.
- Spójrzcie jak ułożone są dłonie. Całkiem pokrywają przedramię co oznacza, że osobnik jest pewien swojego celu. Poza tym ten wzrok.- wskazał palcem.- To jest oczywisty wzrok mordercy, który oczywiście zmienia się całkowicie w zetknięciu z panią...ups przepraszam, z PANEM jego serca. Ponadto..
Przez cały ten wywód Sasuke zachowywał się jak wulkan, w którym zbiera sięlawa, a wybuchł właśnie...
- I-TA-CHIIIIIIII!!!!!!
Teraz.
- Chcesz zginąć?! Pytam się ciebie? Co to miało być w ogóle?! Uwielbiasz mnie denerwować co?! AAAAAAA!!!!- trzepotał starszym bratem tak, że tamten niezdolny był do mówienia.
- A teraz idźcie spać.
- Ejjj. No weź braciszku. Napij się z nami trochę...
- Itachiiii- syknął przez zęby.- jak ty masz zamiar jutro wstać haa? Poza tym ty i tak już jesteś ostro wcięty skoro chcesz się ze mną podzielić swoim ukochanym piwem.
- Eee.. Sa..s.ke Ja nie.. mo..ge oddy...
-I bardzo dobrze! Chociaż..- puścił brata.-wy wyglądacie na całkiem trzeźwych.- Przypatrzył im się uważnie i wybuchnął śmiechem widząc co mają założone na dolne partie ciała.
- Sasuke-kun.- rzekł jak zwykle spokojnie Sasori.
- Nie śmiej się z nas...- nadął policzki Deidara.
- HAhahahahahahaha.... Skad Wy.... No nie mogę... Nie wtrzymam!!! Hahahah
- Chcesz jedną sasuke?- uśmiechnął się zachęcająco Itachi
- Nie ma mowy! Skąd macie te kiecki od mundurków i to jeszcze wasz rozmiar?! Choć w sumie jesteście szczupli więc... chwila! Po co to założyliście.
Deidara wstał i obrócił się parę razy(nie bez trudu), aby zaprezentować ładne buciki, podkolanówki, czarną spódniczkę do kolan i rozpiętą koszulę bez rękawów.
- Nie uważasz, że jesteśmy przystojni?
- Nie.
- To było szybkie. Ale wiesz co Sasuke?- zaczął długowłosy.
- Sasuke-kun.. Jedna dziewczyna zapłaciła nam po 2400yenów(ok 100zł) za założenie tych ciuszków w sklepie i za zrobienie sobie z nami zdjęcia.
- Jak zwykle Sasori nie widać po tobie, że jesteś pijany.
- To nie wszystko!!!!- wrzasnął Itachi.
- Człowieku jest 23. Weź się trochę...
- Zaproponowała im pracę! Tam gdzie ja?
- E? Przecież ty... jaką pracę? I znów gdzieś indziej pracujesz Itachi? To niezdrowe tak co chwilę zmieniać pracę.- westchnął i napił się wody.
- Umm! Pracuje w hostklubie i... Łaaaaa! Sasuke! Nie wypluwaj tak nagle. Teraz trzeba będzie..- zachwiał się.
- W jakim... co? Ty w host.. e?! Od kiedy?- tu spojrzał się na tamtych dwóch gdyż Itachi zasnął na dywanie.
- No wiesz. Jak zwykle się upił i powiedział, że będzie udawał hosta. Udało mu się świetnie i zaproponowali mu tam pracę.
- W twoich ustach nie brzmi to tak irracjonalnie Sasori-san.
- Eeeeeej! A my będziemy tam jako modele do zdjęcia w różnych ciuszkach i w ogóle.
- I.... to wam nie przeszkadza?
- Nie - odparli jednocześnie.
- Niech wam będzie. Ja idę spać. Oyasu...
Niestety poszedł spać znacznie później. Około 3 w nocy i to ledwo dotarł do swojego pokoju. Jednak im się udało go upić. Co za dranie... pomyślał, ale i tak było fajnie. Spojrzał na telefon. Była 3:00 i jakaś wiadomość.
- Naruto.. Słodki jesteś.
Wyklepał odpowiedz i zasnął w mgnieniu oka jak nie szybciej.
Naruto z Sasuke, Itachi razem z Deidarą i Sasorim, który się okazał ich kumplem co Sakurę uszczęśliwiło (Kibę niekoniecznie, choć do gościa osobiście nic nie ma. dop. aut.) W końcu nie zapominajmy, że starszy chłopak podobał się dziewczynie. Wracając do listy. Dalej jest Kiba, właśnie Sakura, Neji (Hinata też z nimi czasami wychodzi), Suigetsu, Karin... Ktoś jeszcze? Hmmm... To chyba wszyscy. To będzie.... raz, dwa... 11 osób licząc z Hinatą. Na dzisiejszą sobotę umówili się tydzień temu, aby każdy znalazł czas.
Sasuke spowrotem mieszka z bratem, a Naruto z wujkiem. Jeśli chodzi o ekhm... TĘ sprawę to nasi główni bohaterowie nie posunęli się dalej. Głównie przez traumę Uchihy. Niby taki zawsze dominujący, ale chyba każdy by się bał. (biedny Sasuś!!!!) Ale przecież po co się spieszyć, jest czas.
Spójrzmy jak wygląda przeddzień soboty dla każdego z nich.
Naruto spał dziś u Kiby. Przegadali trochę do 2 rano. Rozmowa dotyczyła ich kochanej Sakury. Właściwie nasz aniołek od dawna wie o uczuciu przyjaciela do dziewczyny, ale powiedział że nie zdradzi tego sekretu. Sam nie chciałby żeby ktoś powiedział coś takiego. Kiba był coraz bardziej zrozpaczony, bo do teraz Sakura nigdy nie miała chłopaka. Tfu! Teraz tez nie ma, ale coraz lepiej dogaduje się z tym spokojnym Sasorim.
Inuzuka odczuwa zagrożenie z jego strony. Sam nie wie co ma zrobić, aby Sakura przestała myśleć o nim tylko w przyjacielski sposób.
- Może po prostu ją gdzieś zaproś. Pomyśli, że to zwykły wypad, a ty jej to wyznasz.- popatrzył na niego leżąc na śpiworze.
- A tobie było łatwo?- żachnął się trzymając ręce pod głową.
- Eh... No.. nie bardzo, ale gdy to zrobiłem poczułem ulgę.- uśmiechnął się na przypomnienie tego wydarzenia, a gdy spojrzał na przyjaciela ujrzał minę mówiącą: "Jaja sobie robisz?"
coś w ten deseń
- Może zostanę gejem i nie będę miał tych problemów z dziewczynami.- spojrzał w drugą stronę.
- Kiba. Przestań robić taką minę. Heh. Jesteś naprawdę zrozpaczony co?
Szatyn usiadł na łóżku i popatrzył za okno.
- Mamy dzisiaj bardzo ładną noc.(music - włącz) Wiesz co Naruto?
Chłopak wpatrywał się w niego z pełną koncentracją.
- Za każdym razem gdy patrzę na nocne niebo, na gwiazdy czy księżyc. Zastanawiam się jak one wyglądają teraz z jej pokoju. Myślę czy kiedy ja w nie spoglądam ona też to robi czy może już śpi?
- Kiba? Co ty..- zmartwił się przyjaciel widząc cieniutkie stróżki łez na jego policzku.
- Wybacz Naruto.- mówił cicho.- mogę ten jeden raz pokazać ci swoją słabszą stronę? Nie lubię się tak chować. Nie lubię być w takich momentach sam.
- Pewnie. W końcu od czego są przyjaciele.- uśmiechnął się aby dodać przyjacielowi otuchy.
- To wszystko co mówię. Brzmi egoistycznie. Oczywiście, że chciałbym żeby jej uśmiech zwrócony był tylko do mnie jak i tego żebym był w jej sercu tylko ja. Ale wiesz co?- spojrzał na niego z coraz większymi łzami, które zakrywały całe jego pole widzenia.- Jeśli ona nie będzie ze mną szczęśliwa to to wszystko nie ma sensu. Moje uczucia nie mają wtedy sensu...nie ma..ja..
Skrzyżował nogi, o które oparł mocno teraz wyprostowane ręce. Głowę miał pochyloną, ale w świetle księżyca widać było błyszczące łzy, które kapały na pościel i jego dłonie. Blondyn wstał, usiadł naprzeciw chłopaka na kolanach. Położył mu rękę na ramieniu.
- Hej Kiba. Spójrz. Czy przed chwilą nie mówiłeś, że przy mnie nie chcesz się powstrzymywać? Więc nie rób tego. Kiba oparł głowę o tors chłopaka. Dobrze, że już było późno i wszyscy spali. Jego płacz był naprawdę głośny. Kiedy zasnął z wyczerpania Uzumaki okrył go kołdrą i sam położył się spać. "Czyli to nie jest tak, że to wszyscy mnie wspierają. Ja też muszę wspierać moich przyjaciół. Nie mogę ciągle myśleć o sobie". Przed snem napisał jeszcze sms do swojego chłopaka "Dobranoc Bakayaro :)"
*****
Starszy Uchiha razem ze swoimi starymi przyjaciółmi urządzili sobie popijawę przez co Sasuke nie mógł zasnąć. Chciał się wyspać, aby jutro być w pełni sił. Widocznie tamtym nie zależało, aż tak. Zostawił telefon w pokoju, więc po niego wrócił.
- Ano naaaa..- zaczął nieprzyjemnym głosem.
- E? Sasuke. Doshita?- zapytał Itachi.
- Czy wy macie jutro zamiar iść z nami?- skrzyżował ręce na piersi.
- Ej patrzcie! To pozycja obronna Sasuke.- nie wiadomo skąd na jego nosie pojawiły się okulary.
Tamci przytaknęli. Mmmm Mmmm. A Uchiha kontynuował.
- Spójrzcie jak ułożone są dłonie. Całkiem pokrywają przedramię co oznacza, że osobnik jest pewien swojego celu. Poza tym ten wzrok.- wskazał palcem.- To jest oczywisty wzrok mordercy, który oczywiście zmienia się całkowicie w zetknięciu z panią...ups przepraszam, z PANEM jego serca. Ponadto..
Przez cały ten wywód Sasuke zachowywał się jak wulkan, w którym zbiera sięlawa, a wybuchł właśnie...
- I-TA-CHIIIIIIII!!!!!!
Teraz.
- Chcesz zginąć?! Pytam się ciebie? Co to miało być w ogóle?! Uwielbiasz mnie denerwować co?! AAAAAAA!!!!- trzepotał starszym bratem tak, że tamten niezdolny był do mówienia.
- A teraz idźcie spać.
- Ejjj. No weź braciszku. Napij się z nami trochę...
- Itachiiii- syknął przez zęby.- jak ty masz zamiar jutro wstać haa? Poza tym ty i tak już jesteś ostro wcięty skoro chcesz się ze mną podzielić swoim ukochanym piwem.
- Eee.. Sa..s.ke Ja nie.. mo..ge oddy...
-I bardzo dobrze! Chociaż..- puścił brata.-wy wyglądacie na całkiem trzeźwych.- Przypatrzył im się uważnie i wybuchnął śmiechem widząc co mają założone na dolne partie ciała.
- Sasuke-kun.- rzekł jak zwykle spokojnie Sasori.
- Nie śmiej się z nas...- nadął policzki Deidara.
- HAhahahahahahaha.... Skad Wy.... No nie mogę... Nie wtrzymam!!! Hahahah
- Chcesz jedną sasuke?- uśmiechnął się zachęcająco Itachi
- Nie ma mowy! Skąd macie te kiecki od mundurków i to jeszcze wasz rozmiar?! Choć w sumie jesteście szczupli więc... chwila! Po co to założyliście.
Deidara wstał i obrócił się parę razy(nie bez trudu), aby zaprezentować ładne buciki, podkolanówki, czarną spódniczkę do kolan i rozpiętą koszulę bez rękawów.
- Nie uważasz, że jesteśmy przystojni?
- Nie.
- To było szybkie. Ale wiesz co Sasuke?- zaczął długowłosy.
- Sasuke-kun.. Jedna dziewczyna zapłaciła nam po 2400yenów(ok 100zł) za założenie tych ciuszków w sklepie i za zrobienie sobie z nami zdjęcia.
- Jak zwykle Sasori nie widać po tobie, że jesteś pijany.
- To nie wszystko!!!!- wrzasnął Itachi.
- Człowieku jest 23. Weź się trochę...
- Zaproponowała im pracę! Tam gdzie ja?
- E? Przecież ty... jaką pracę? I znów gdzieś indziej pracujesz Itachi? To niezdrowe tak co chwilę zmieniać pracę.- westchnął i napił się wody.
- Umm! Pracuje w hostklubie i... Łaaaaa! Sasuke! Nie wypluwaj tak nagle. Teraz trzeba będzie..- zachwiał się.
- W jakim... co? Ty w host.. e?! Od kiedy?- tu spojrzał się na tamtych dwóch gdyż Itachi zasnął na dywanie.
- No wiesz. Jak zwykle się upił i powiedział, że będzie udawał hosta. Udało mu się świetnie i zaproponowali mu tam pracę.
- W twoich ustach nie brzmi to tak irracjonalnie Sasori-san.
- Eeeeeej! A my będziemy tam jako modele do zdjęcia w różnych ciuszkach i w ogóle.
- I.... to wam nie przeszkadza?
- Nie - odparli jednocześnie.
- Niech wam będzie. Ja idę spać. Oyasu...
Niestety poszedł spać znacznie później. Około 3 w nocy i to ledwo dotarł do swojego pokoju. Jednak im się udało go upić. Co za dranie... pomyślał, ale i tak było fajnie. Spojrzał na telefon. Była 3:00 i jakaś wiadomość.
- Naruto.. Słodki jesteś.
Wyklepał odpowiedz i zasnął w mgnieniu oka jak nie szybciej.
*****
Hinata spała dziś u kuzyna. Od niego z domu było bliżej do wesołego miasteczka. Właśnie przymierzała sukienki na nadchodzący dzień. Puk puk.
- Proszę.- była akurat ubrana w ciemnoniebieską po kolana sukienkę na ramiączka. Neji oparł się o framugę drwi.
- W tej nie idź.- wskazał materiał.
- E? Dlaczego?
-Najładniej wyglądasz w błękitnych.- podszedł do łóżka i pokazał tego koloru sukienkę przed kolano z falbankami u dołu i kwiatkiem na prawej piersi.
- Hmmm.- przyłożyła do siebie i spojrzała w lustro.- Nie jest za dziecinna?- zwątpiła.
- Stanowczo nie kuzyneczko.
Stanął za nią, razem odbijali się w lustrze. Powoli delikatnie dotykał lub wskazywał części ciała, o których mówił.
- Spójrz. Doskonale podkreśla Twoje, a właściwie nasze prawie białe oczy. Kontrastuje z twoimi ciemnymi granatowymi włosami. Będzie tylko lekko dotykać Twoich bioder, więc wyszczupli, a dekold wypełnisz tym co masz.
- Przestań! Dobrze, dobrze! Założę ja!- krzyknęła czerwona jak zachodzące słońce.
- Haha. Kuzyneczko, ale pamiętaj, że nawet jeśli usłyszysz od Naruciaka komplement on mówi to tylko dlatego, że Cię lubi...
Uśmiechnęła się do siebie
- ...ale nie kocha- wyszeptał.- Pogódź się z tym, że znalazł szczęście. Wiem, że cierpisz, ale pamiętaj że ja jestem tu dla ciebie. Naa?
- Yada! Nigdy tego nie zaakceptuje. Będę się starać!- determinacje można było wyczuć wchodząc do pokoju.
- Ech.- westchnął Hyuuga.- No dobrze. Tylko proszę nie zrań przy tym moich przyjaciół, tak?
- Oczywiście! Po prostu zobaczę czy może mnie pokochać, a jeśli nie, odpuszczę.- uśmiechnęła się.
- Okey. Oyasumi.
- Oyasuminasai.
*****
A co z Sakurą? U niej właściwie nic szczególnego się nie działo. Poza tym, że myślałam o Sasorim. W końcu dziewczęce zauroczenia polegają na ciągłym myśleniu o tej osobie. Leżała w łóżku zastanawiając się jak będzie jutro ubrany, w co ona się ubierze... W ogóle nie pamiętała o świecie dookoła.. Nie wiedziała też, że w tym właśnie momencie Kiba płacze z jej powodu.. Ale gdyby wiedziała to jakby się zachowała? O tym później. Zasnęła trochę wcześniej przed Kibą i w przeciwieństwie do niego bardzo spokojnie.
Karin długo pracowała. Robiła nadgodziny, żeby mieć całą wolną sobotę, więc gdy wróciła jedyne co udało jej się zrobić to zamknąć mieszkanie i dojść do łóżka. I PADŁA!
Z Suigetsu tez nie działo się nic szczególnego. Grał do północy w swoje gierki ninja, a potem w erotyki. Następnie gdy oczy już mu się kleiły położył się spać ze stojącą obok figurką Kubikiribōchō (figurka miecza przekazywana z pokolenia na pokolenie dla najstarszego syna jako pamiątka po przodkach).
Tak upłynął wieczór lub już noc całej naszej paczki. Jutro miało nastąpić długo oczekiwane wyjście do Wesołęgo Miasteczka, ale Itachi miał w zanadrzu coś jeszcze. :)
*Kubikiribōchō
_________________________
I jaaaaak? Podobało się? Ja jestem bardzo zadowolona szczegółnie z mojego zabawnego Itachiego i jego tamtych dwóch. :p jutro zabieram się za następny rozdział, a 24 grudnia pojawi się oneshot świąteczny :) <3
Zachęcam do oglądania anime "Haikyuu" - o siatkówce, a postacie są genialne. Nie ma tam romansów, ale są niepotrzebne. :) Coś jak "kuroko no basuke" i kreska świetna. Bohaterów wszystkich uwielbiam :)
poniedziałek, 24 listopada 2014
17 - (Nie)winne żarty Sasuke cz.2
Jak on śmiał! On... on... Przecież! No kurczę! Jak w ogóle mógł mnie tak wykorzystać! I na końcu to jego...- złapał się pod boki i uśmiechnął tak zawadiacko jak zrobił to brunet, a naśladując jego głos rzekł.- "To był żart młotku. Nie bądż taki naiwny".... AAAAAAA!!!!- wykrzyknął i usiadł na tę samą ławkę co w dniu gdy Sasuke pocałował go po raz pierwszy.
- No proszę, proszę. Kogo ja tu widzę?
- Co znó... A To Ty Kakashi-sensei?- zrobił znudzoną minę.
- Hehe. Ktoś tu jest zdenerwowaaaanyyyyy.- rozłożył się na ławce.
- Pfff. Niby kto? Ja? Miałbym być zły? Niby za co? Tylko za to, że Sasuke od rana robi sobie ze mnie żarty? Tylko dlatego?! No proszę Cie!! Grrrr...
- czyli serio to znów wina Sasuke.- westchnąl Kakashi.
- Tak! To jest ZAWSZE jego wina! Z naciskiem na ZAWSZE!- powiedział nabuzowany blondyn po czym odetchnął głęboko i rozluźnił się. Zakrył oczy ręką.- dlaczego akurat jego kocham?
- wiesz co Naruto? Może wróć do domu i daj Sasuke popalić co?
- ech?- gdy chłopak spojrzał w oczy nauczyciela zauważył w nich dwa błyski.- Co sensei knuje?
Gestem kazał uczniowi nachylić się po czym wyszeptał mu do ucha kilka zdań.
- No proszę, proszę. Kogo ja tu widzę?
- Co znó... A To Ty Kakashi-sensei?- zrobił znudzoną minę.
- Hehe. Ktoś tu jest zdenerwowaaaanyyyyy.- rozłożył się na ławce.
- Pfff. Niby kto? Ja? Miałbym być zły? Niby za co? Tylko za to, że Sasuke od rana robi sobie ze mnie żarty? Tylko dlatego?! No proszę Cie!! Grrrr...
- czyli serio to znów wina Sasuke.- westchnąl Kakashi.
- Tak! To jest ZAWSZE jego wina! Z naciskiem na ZAWSZE!- powiedział nabuzowany blondyn po czym odetchnął głęboko i rozluźnił się. Zakrył oczy ręką.- dlaczego akurat jego kocham?
- wiesz co Naruto? Może wróć do domu i daj Sasuke popalić co?
- ech?- gdy chłopak spojrzał w oczy nauczyciela zauważył w nich dwa błyski.- Co sensei knuje?
Gestem kazał uczniowi nachylić się po czym wyszeptał mu do ucha kilka zdań.
*****
W tym samym czasie (uwielbiam to pisać dop.aut.) Sasuke leżał w "swoim" pokoju i rozmyślał czy aby nie posunął się za daleko. A teraz coś co wszyscy chcecie wiedzieć. Co zrobił Sasuke! Paparara! Po prostu powiedział, że jest gotowy no wiecie na co (hihi). Rumienił się przy tym i wyglądał jak zawstydzona panienka, a gdy Naruto myślał że on serio chce TO zrobić tamten pstryknął go w czoło mówiąc: "Baaaaaka! Serio myslałes że bym tak powiedział?"
Może serio przesadziłem? Dalej myślał brunet. Puścił sobie swoją muzykę i zasnął.
Naruto nie przypuszczał że to będzie takie łatwe. Gdy niczego nieświadomy brunet drzemał sobie spokojnie nasz kochany blondynek położył się obok niego i chciał zrobić to co poradził mu sensei. Mianowicie chciał obudzić chłopaka i zrobić identycznie to samo co on.(Ai kotoba) Jednak gdy tak leżał i patrzył się na spiącą twarz swoje chłopaka uśmiechnął się lekko i mimowolnie pogłaskał go po policzku.
- Jesteś taki piękny.- wyszeptał.- Dobra. Niech będzie. Ten jeden raz Ci wybaczę.- i zamknał oczy. Poczuł jak tamten okrywa ich kocem i przytula do siebie.
- Przepraszam mój Lisku. Już... tak nie zrobię.. Dla mnie... to też nie je... jest pro..ste. Po prostu przepraszam.
Blondynek zarumienił się na to zdrobnienie, ale słysząc zaspany głos bruneta ponownie się uśmiechnął i ułożył wygodniej.
Miało być śmiesznie albo może nawet wynikłaby z tego jakaś kłótnia, ale oboje byli zmęczeni. Ogólnie tym wszystkim co się działo wokół nich w ostatnim czasie. Spali sobie spokojnie. Blisko siebie. Wtuleni. Tak miało być już zawsze. I oboje w to wierzyli. Każdy w to wierzył i możliwe, że tak właśnie będzie.
________________________
No właśnie. Od dawna nie pisałam dlatego jest to taaaakie króciótkie. Mam nadzieje, że ktoś tu jeszcze zagląda.
<Rumieni się>
- Jesteś taki piękny.- wyszeptał.- Dobra. Niech będzie. Ten jeden raz Ci wybaczę.- i zamknał oczy. Poczuł jak tamten okrywa ich kocem i przytula do siebie.
- Przepraszam mój Lisku. Już... tak nie zrobię.. Dla mnie... to też nie je... jest pro..ste. Po prostu przepraszam.
Blondynek zarumienił się na to zdrobnienie, ale słysząc zaspany głos bruneta ponownie się uśmiechnął i ułożył wygodniej.
Miało być śmiesznie albo może nawet wynikłaby z tego jakaś kłótnia, ale oboje byli zmęczeni. Ogólnie tym wszystkim co się działo wokół nich w ostatnim czasie. Spali sobie spokojnie. Blisko siebie. Wtuleni. Tak miało być już zawsze. I oboje w to wierzyli. Każdy w to wierzył i możliwe, że tak właśnie będzie.
________________________
No właśnie. Od dawna nie pisałam dlatego jest to taaaakie króciótkie. Mam nadzieje, że ktoś tu jeszcze zagląda.
<Rumieni się>
sobota, 14 grudnia 2013
Rozdział 16 - Niewinne żarty Sasuke
Naruto leżał na górze, w swoim pokoju. Wiedział, że wypił za dużo, ale tak było zawsze. O swoich rodzicach nie chciał jeszcze mówić. Nie chciał znowu widzieć tego zaskoczenia i współczucia. Zwłaszcza na twarzy Sasuke. Jak zwykle spojrzał w niebo i uśmiechnął się. Ciemne, nocne niebo zawsze przypominało mu o oczach chłopaka. Cieszył się, że to wszystko się skończyło, ta cała sprawa z Peinem. Tak bardzo się wtedy bał. Bał się bólu, ale jeszcze bardziej o to, że mógłby już nigdy nie zobaczyć swojego ukochanego. To by było... okropne. Ponownie spojrzał w niebo, ale obraz zaczął mu się rozmazywać, a oczy powoli same się zamykały. Tak więc zasnął nie przykrywszy się kocem i w ubraniach.
Rano jak zwykle pierwszy wstał brunet. Wszedł najpierw do pokoju Konohamaru, ale ten spał w najlepsze z jedna ręką zwisającą z łóżka i nogami na poduszkach. Uśmiechnął się i poszedł do Naruto, a gdy zobaczył, że on leży w takiej samej pozycji jak jego brat zachichotał pod nosem.
Podszedł do chłopaka i zaczął lekko potrząsać jego trochę mniejszym ciałem.
- Naruto. Lekarstwa.- powiedział głośno, blondyn w odpowiedzi zamruczał coś cicho.
- Co? Naruto, wstawaj młotku.- uśmiechnął się.
- Sasiuke...mnymnym- zaskomlał jeszcze śpiący chłopak.- Zrób to... przecież chcesz...- uśmiechał się przez sen, a Sasuke zrobił wielkie oczy i zarumienił się jednocześnie.
- Sasuke!- krzyknął chłopak przez sen.- No już!
Brunet wpadł na pewien pomysł. Fakt, że był nieco zaskoczony tymi krzykami, ale musiał po prostu to zrobić.
Nachylił się nad blondynem i wyszeptał mu do ucha.
- Chcesz tego?
- Chcę! Dlaszego sały cas sie ze mnom drażnisz?!- krzyknął w odpowiedzi dalej z zamkniętymi oczami i złapał Sasuke za szyję.
- Jeśli tego pragniesz to zrobię coś innego.
- Sasuke!
Brunet zaśmiał się i zaczął opuszkami palców gładzić tors blondyna, który śniąc zaczął lekko sapać.
- Ja już... Sasuke! ha..ha...a!
Sasuke pocałował jego brzuch, a ręką zszedł na podbrzusze krążąc po nim okrężnymi ruchami. Naruto sapał coraz głośniej i wił się przez takie pieszczoty.
W pewnym momencie gdy Naruto był już twardy Sasuke wziął do reki poduszkę i walnął go w głowę.
- Wstawaj!!! Chodź na śniadanie, a potem lekarstwa.
- Co?- spytał ledwo żywy i zarumieniony, a gdy zobaczył kto go budzi i przypomniał sobie swój sen jęknął cicho.
- S...Sasuke. J...już idę, tylko pójdę pod prysznic.- powiedział szybko.
- Okej. Tylko się pośpiesz!- powiedział i wyszedł z cwanym uśmieszkiem na ustach.
Naruto widząc swój stan ponownie jęknął, a po chwili usłyszał ze schodów.
- Może Ci pomóc w umyciu się?! W końcu bandaże! - krzyknął brunet.
- NIE! NIE!- krzyknął szybko Naruto.- Ja...eeee... ja dam sobie radę!
- No dobrze! Tylko nie zamocz bandaża!
- Tak jest!- odkrzyknął i odetchnął, a za chwilę złapał inne ciuchy i poszedł się umyć i jakoś ogarnąć.
Jestem genialny, jego zarumienione policzki były tego warte, zaśmiał się w myślach Sasuke rozkładając jedzenie na stole.
Gdy do kuchni wszedł młodszy Uzumaki przestraszył się.
- Sasuke-senpai? ale... Dlaczego sam robisz śniadanie? Wyjdzie na to, że będziemy darmozjadami.- posmutniał, ale Sasuke poczochrał go po włosach i powiedział z uśmiechem.
- Tak fajnie spałeś, że nie chciałem cię budzić. To, że raz zrobiłem grzanki to nie koniec świata. Okej?
- No dobrze, ale jutro ja robię śniadanie. Tak Sasuke-senpai?
- Okej. ale muszę cię o coś prosić?
- Tak?- zamrugał oczami szatyn.
- Mów do mnie albo onii-chan albo po prostu Sasuke, albo jeszcze inaczej. Byle nie Sasuke-senpai. okej?
- dobrze nii-chan!- uśmiechnął się chłopak.
W tym momencie do kuchni wszedł Naruto.
- No wreszcie. Nie pomoczyłeś bandaży?- spytał Sasuke.
- N...nie.- powiedział cicho nie patrząc brunetowi w oczy i usiadł przy stole naprzeciwko Sasuke. Konohamaru usiadł obok nowego braciszka.
- Naruto? Coś się stało?- spytał doskonale wiedząc o co chodzi.
- He?! Nie, nic. Po prostu jestem jeszcze trochę zmęczony i głowa mnie boli.
- Nie dziwne, po tylu piwach wczoraj.
- Oj no! - nachmurzył się blondyn, więc Sasuke postanowił zaatakować.
- Dobrze się spało?- spytał próbując sprawić, aby Naruto patrzył mu prosto w oczy.
Jednak chłopak nie miał takiego zamiaru.
- Co?... Tak. Dobrze.
- Śnił Ci się koszmar?- upił łyk herbaty.
- N..nie, czemu?- zrobił to samo co brunet.
- No bo słyszałem jakieś krzyki.
Blondyn zakrztusił się herbatą.
- CO?!! Serio? No bo... tego... miałem lekki koszmar.- w końcu powiedział.
O nie, ty kłamczuchu, powiedział w myślach brunet.
- To ja wychodzę. Do zobaczenia! Naruto-nii, Sasuke-nii.- uśmiechnął się Konohamaru i złapał plecak.
- Trzymaj się - pożegnali go jednocześnie.
- No. To co Ci się śni..
- Nieważne.- powiedział zanim Sasuke skończył swoje pytanie.
- Skoro nie chcesz?- wzruszył ramionami upijając kolejny łyk.
Siedzieli chwilę w ciszy, a Naruto wiercił się niespokojnie. Natomiast Sasuke chciał znowu zobaczyć te wielkie rumieńce, więc postanowił zrobić coś jeszcze.
__________________________________
Może na początek tyle starczy? ;) Tak na razie po długiej nieobecności. Oki? <3
Rano jak zwykle pierwszy wstał brunet. Wszedł najpierw do pokoju Konohamaru, ale ten spał w najlepsze z jedna ręką zwisającą z łóżka i nogami na poduszkach. Uśmiechnął się i poszedł do Naruto, a gdy zobaczył, że on leży w takiej samej pozycji jak jego brat zachichotał pod nosem.
Podszedł do chłopaka i zaczął lekko potrząsać jego trochę mniejszym ciałem.
- Naruto. Lekarstwa.- powiedział głośno, blondyn w odpowiedzi zamruczał coś cicho.
- Co? Naruto, wstawaj młotku.- uśmiechnął się.
- Sasiuke...mnymnym- zaskomlał jeszcze śpiący chłopak.- Zrób to... przecież chcesz...- uśmiechał się przez sen, a Sasuke zrobił wielkie oczy i zarumienił się jednocześnie.
- Sasuke!- krzyknął chłopak przez sen.- No już!
Brunet wpadł na pewien pomysł. Fakt, że był nieco zaskoczony tymi krzykami, ale musiał po prostu to zrobić.
Nachylił się nad blondynem i wyszeptał mu do ucha.
- Chcesz tego?
- Chcę! Dlaszego sały cas sie ze mnom drażnisz?!- krzyknął w odpowiedzi dalej z zamkniętymi oczami i złapał Sasuke za szyję.
- Jeśli tego pragniesz to zrobię coś innego.
- Sasuke!
Brunet zaśmiał się i zaczął opuszkami palców gładzić tors blondyna, który śniąc zaczął lekko sapać.
- Ja już... Sasuke! ha..ha...a!
Sasuke pocałował jego brzuch, a ręką zszedł na podbrzusze krążąc po nim okrężnymi ruchami. Naruto sapał coraz głośniej i wił się przez takie pieszczoty.
W pewnym momencie gdy Naruto był już twardy Sasuke wziął do reki poduszkę i walnął go w głowę.
- Wstawaj!!! Chodź na śniadanie, a potem lekarstwa.
- Co?- spytał ledwo żywy i zarumieniony, a gdy zobaczył kto go budzi i przypomniał sobie swój sen jęknął cicho.
- S...Sasuke. J...już idę, tylko pójdę pod prysznic.- powiedział szybko.
- Okej. Tylko się pośpiesz!- powiedział i wyszedł z cwanym uśmieszkiem na ustach.
Naruto widząc swój stan ponownie jęknął, a po chwili usłyszał ze schodów.
- Może Ci pomóc w umyciu się?! W końcu bandaże! - krzyknął brunet.
- NIE! NIE!- krzyknął szybko Naruto.- Ja...eeee... ja dam sobie radę!
- No dobrze! Tylko nie zamocz bandaża!
- Tak jest!- odkrzyknął i odetchnął, a za chwilę złapał inne ciuchy i poszedł się umyć i jakoś ogarnąć.
Jestem genialny, jego zarumienione policzki były tego warte, zaśmiał się w myślach Sasuke rozkładając jedzenie na stole.
Gdy do kuchni wszedł młodszy Uzumaki przestraszył się.
- Sasuke-senpai? ale... Dlaczego sam robisz śniadanie? Wyjdzie na to, że będziemy darmozjadami.- posmutniał, ale Sasuke poczochrał go po włosach i powiedział z uśmiechem.
- Tak fajnie spałeś, że nie chciałem cię budzić. To, że raz zrobiłem grzanki to nie koniec świata. Okej?
- No dobrze, ale jutro ja robię śniadanie. Tak Sasuke-senpai?
- Okej. ale muszę cię o coś prosić?
- Tak?- zamrugał oczami szatyn.
- Mów do mnie albo onii-chan albo po prostu Sasuke, albo jeszcze inaczej. Byle nie Sasuke-senpai. okej?
- dobrze nii-chan!- uśmiechnął się chłopak.
W tym momencie do kuchni wszedł Naruto.
- No wreszcie. Nie pomoczyłeś bandaży?- spytał Sasuke.
- N...nie.- powiedział cicho nie patrząc brunetowi w oczy i usiadł przy stole naprzeciwko Sasuke. Konohamaru usiadł obok nowego braciszka.
- Naruto? Coś się stało?- spytał doskonale wiedząc o co chodzi.
- He?! Nie, nic. Po prostu jestem jeszcze trochę zmęczony i głowa mnie boli.
- Nie dziwne, po tylu piwach wczoraj.
- Oj no! - nachmurzył się blondyn, więc Sasuke postanowił zaatakować.
- Dobrze się spało?- spytał próbując sprawić, aby Naruto patrzył mu prosto w oczy.
Jednak chłopak nie miał takiego zamiaru.
- Co?... Tak. Dobrze.
- Śnił Ci się koszmar?- upił łyk herbaty.
- N..nie, czemu?- zrobił to samo co brunet.
- No bo słyszałem jakieś krzyki.
Blondyn zakrztusił się herbatą.
- CO?!! Serio? No bo... tego... miałem lekki koszmar.- w końcu powiedział.
O nie, ty kłamczuchu, powiedział w myślach brunet.
- To ja wychodzę. Do zobaczenia! Naruto-nii, Sasuke-nii.- uśmiechnął się Konohamaru i złapał plecak.
- Trzymaj się - pożegnali go jednocześnie.
- No. To co Ci się śni..
- Nieważne.- powiedział zanim Sasuke skończył swoje pytanie.
- Skoro nie chcesz?- wzruszył ramionami upijając kolejny łyk.
Siedzieli chwilę w ciszy, a Naruto wiercił się niespokojnie. Natomiast Sasuke chciał znowu zobaczyć te wielkie rumieńce, więc postanowił zrobić coś jeszcze.
*****
Usłyszałam tylko jak trzaskają drzwi, a Naruto wychodzi szybko z domu zakładając czapkę. Miał bardzo poważną minę, jak nie ona.
__________________________________
Może na początek tyle starczy? ;) Tak na razie po długiej nieobecności. Oki? <3
niedziela, 24 marca 2013
Rozdział 15 - Rodzinna tajemnica cz.1
Przepraszam, że dopiero teraz, ale naprawdę doskwiera mi choroba "brak czasu". Zrozumcie.
To jest dość mało, ale cóż. Chociaż tyle.
- Sasukeee!!! Kiedy będą te frytki?!- krzyknął Naruto do krzątającego się po kuchni bruneta.
- Właśnie! Też jestem głodny!- zawtórował mu Suigetsu, a pozostali zgodnie pokiwali głowami.
- Chcecie złożyć zażalenie?! Chwila! Zaraz będą. Cholera!- żachnął się chłopak.- To jest jawny wyzysk- mruknął pod nosem, ale i tak każdy to usłyszał.
- Sasuke. Jesteś facetem, który złożył obietnicę, a prawdziwy facet nie łamię obietnic.- wyszczerzył się do niego Blondyn.
- No przecież wiem!- krzyknął Sasuke ponownie syknąwszy przez skaczący na wszystkie strony olej.
- A tak w ogóle to z jakiej obietnicy?- zaciekawił się Konohamaru.
- Może ja ci to wyjaśnię.- zaczął dyplomatycznie Kiba. Był wniebowzięty. Fakt, że Sasuke był też jego przyjacielem nie wykluczał tego, że cieszył się iż Wielki Pan Uchiha musi usługiwać blondynowi.- A więc tak. Twój brat i ten oto dupek...
- Słyszałem!- krzyknął z kuchni brunet.- Kiba! Nie obmawiaj mnie za moimi plecami!
- Hai, hai!- odkrzyknął i ponownie zwrócił się do młodszego Uzumakiego.
- Założyli się w grze kamień, papier, nożyce, że jeżeli Naruto wygra Sasuke będzie musiał spełnić jego 5 życzeń. Natomiast jeśli by wygrał Sasuke to Naruciak by musiał spełnić jego 6 życzeń.- wytłumaczył, a młodszy szatyn pokiwał głową ze zrozumieniem, po czym chciał zadać jedno pytanie, ale wyprzedziła go nowa koleżanka.
- A dlaczego Sasuke miał dostać bonus?- spytała zaciekawiona Karin.
- Bo musiałby trochę poczekać, aż Naruto wyzdrowieje. Proste.- wzruszył ramionami Suigetsu.
- Dla kogo proste dla tego proste! Znalazł się!- żachnęła.
Dziewczyna znała Naruto i kiedy dowiedziała się, że stały klient knajpki, w której pracuje, że ten uroczy i przystojny zarazem blondyn jest w szpitalu postanowiła potajemnie przynosić mu jego ukochany ramen. Zaprzyjaźnili się jeszcze bardziej, a gdy okazało się, że jest ona przyjaciółką Suigetsu oficjalnie wkroczyła do ich paczki, która powiększała się w znacznym tempie.
- To znaczy, że wykorzystałeś już swoje jedno życzenie.- stwierdził Neji wyciągając się na dywanie.
- Tak! A chcecie wiedzieć jak zareagował Sasuke?
- TAAAAAAKKKK!- krzyknęli wszyscy z entuzjazmem. Wszyscy oprócz jednej mlecznookiej dziewczyny.
- Nie waż się mówić, albo cię zabiję!!!!- wrzasnął znowu Uchiha.
W tych blękitnych oczach zabłysło małe światełko sprytu, a ich posiadacz stanął na stole i poprosił Kibę by ten odegrał rolę bruneta.
- Sasuke! Oto moje pierwsze życzenie! Masz zostać moim służącym!- wycelował palcem w "Sasuke".
- Cooooooo?!!!- krzyknął Kiba.- a...a...ale j...jak to ma wyglądać.
- No wiesz.- zaczął niby to obojętnie blondyn.- Rano budzisz mnie i robisz śniadanie, potem mnie kapiesz, następnie spełniasz moje zachcianki. A wieczorem...- zbliżył się do "bruneta".
- C...co?- wyjąkał tamten.
- Wieczorami przychodzisz do mojego pokoju zamykając drzwi i dostaję od ciebie wiele rozkoszy w postaci ssss....
- ssss?
- Tak. W postaci...- blondyn pogłaskał naszego niby Sasuke po policzku, a ten o mało by nie wybuchł śmiechem przez to co miał zaraz powiedzieć.
- ŻE NIBY SEX?!!
Wszyscy w pomieszczeniu na raz wybuchnęli śmiechem, a z kuchni dało się słyszeć dźwięk upuszczanych talerzy, po czym Sasuke wbiegł do pokoju i przyszpilił czerwonego od śmiechu szatyna do podłogi.
- Teraz nie żyjesz gnoju!- krzyknął i udawał, że dusi chłopaka.
Potem wszyscy się kłócili i śmiali zarazem jak to starzy dobrzy przyjaciele.
Dopiero około dwudziestej pierwszej cała ta chołota polazła do domu i Sasuke mógł odsapnąć.
- Do końca życia będę ci wypominał jak to wykorzystywałeś swojego chłopaka.- powiedział z zamkniętymi oczami.
- Mrrr.- zamruczał blondyn siadając mu na kolanach.- Czyli znowu mam chłopaka?- wtulił nos w zagłębienie szyi bruneta, a ten dostał gęsiej skórki, ale uśmiechnął się niezauważalnie.
- Od kiedy Naruto lubi się tak przytulać?- podsycił ogień, który już płonął w nich obu. O czym myślicie?! Płomień młodości i czułości rzecz jasna! Ech...
- Od zawsze chciałem to zrobić.- wymruczał i ugryzł bruneta w małżowinę. Chłopak zarumienił się i nagle mu się coś przypomniało. Głaszcząc blondyna po plecach zapytał.
- Naruto? Co się stało z twoimi rodzicami?
W tym momencie chłopak wbił się gwałtownie w usta bruneta całując go namiętnie.
- Naru...to?- powiedział między gorącymi pocałunkami Sasuke. Gdy Naruto zaczął rozpinać guziki koszuli bruneta ten zaskoczony próbował go odepchnąć. zbliżenie się w ten sposób napawało go lękiem przez pewne wydarzenia z dzieciństwa. Cały czas próbował coś zrobić, ale Naruto był dość silny. Nie zważając na nieme protesty bruneta Naruto rozpiął ostatni guzik koszuli chłopaka i zabrał się za rozporek. To już było przegięcie. Sasuke złapał go za nadgarstki i z całej siły przygwoździł do podłogi, na którą spadli. Wtedy to zobaczył. Zarumienione policzki, zamglony wzrok i nierówny oddech.
- Upiłeś się?!! Młotku!- krzyknął brunet, a Naruto uśmiechnął się i oblizał lubieżnie usta.
- Przecież mnie takiego lubisz. Prawda?- znów ten uśmiech.
Naruto próbował oswobodzić ręce, ale nie miał szans z silnymi rękami siatkarza.
- Naruto. Lubię prawdziwego wstydliwego Ciebie.- powiedział stanowczo brunet.
- Tak też mogę.
- He?- nie zrozumiał na początku i puścił nadgarstki chłopaka dalej siedząc na jego biodrach, ale gdy Naruto zrobił TO, wtedy wszystko było jasne.
Naruto rozpiął swoją koszulę i lekko rozchylił, a spodnie również były lekko rozpięte. Wtedy Naruto wygiął się w lekki łuk, przechylił głowę na prawo patrząc wyzywająco na swojego chłopaka i założył ręce za siebie mówiąc słodkim głosikiem.
- Tylko bądź delikatny.
Sasuke nie mógł się napatrzeć i już sięgał po... no właśnie po co? W porę się opamiętał i zasłonił ręką oczy.
- Jesteś pijany! Zaraz przyniosę ci wody.- wstawał, ale zatrzymał się na dźwięk kolejnych słów pijanego nastolatka.
- Nieładnie Sasuke, oj nieładnie.
- Ale co...- zaczął ale oblał się rumieńcem widząc plamki krwi na pięknym brzuchu blondyna i czując ją na wargach.
- Mały zboczuszek.- zaśmiał się blondyn i usiadł prezentując swój tors.
- Naruto. Mógłbyś przestać mnie uwodzić.- uśmiechnął się brunet.
- Nie. Nigdy nie przestanę.- szepnął mu do ucha.
- Ale pytałem Cię wcześniej o coś.- przypomniał sobie znowu Sasuke.
- Oni nie żyją i tyle.- rzekł Naruto z kamienną twarzą.
- Ale...- znowu chciał coś powiedzieć, ale znowu Naruto pocałował go jednak krótko i czule.
- Idę spać. Jestem zmęczony.- powiedział cicho i poszedł na górę.
- Naruto. Dlaczego mi nie ufasz.- zasmucił się brunet. Zgasił światło i położył się na kanapie.
To jest dość mało, ale cóż. Chociaż tyle.
- Sasukeee!!! Kiedy będą te frytki?!- krzyknął Naruto do krzątającego się po kuchni bruneta.
- Właśnie! Też jestem głodny!- zawtórował mu Suigetsu, a pozostali zgodnie pokiwali głowami.
- Chcecie złożyć zażalenie?! Chwila! Zaraz będą. Cholera!- żachnął się chłopak.- To jest jawny wyzysk- mruknął pod nosem, ale i tak każdy to usłyszał.
- Sasuke. Jesteś facetem, który złożył obietnicę, a prawdziwy facet nie łamię obietnic.- wyszczerzył się do niego Blondyn.
- No przecież wiem!- krzyknął Sasuke ponownie syknąwszy przez skaczący na wszystkie strony olej.
- A tak w ogóle to z jakiej obietnicy?- zaciekawił się Konohamaru.
- Może ja ci to wyjaśnię.- zaczął dyplomatycznie Kiba. Był wniebowzięty. Fakt, że Sasuke był też jego przyjacielem nie wykluczał tego, że cieszył się iż Wielki Pan Uchiha musi usługiwać blondynowi.- A więc tak. Twój brat i ten oto dupek...
- Słyszałem!- krzyknął z kuchni brunet.- Kiba! Nie obmawiaj mnie za moimi plecami!
- Hai, hai!- odkrzyknął i ponownie zwrócił się do młodszego Uzumakiego.
- Założyli się w grze kamień, papier, nożyce, że jeżeli Naruto wygra Sasuke będzie musiał spełnić jego 5 życzeń. Natomiast jeśli by wygrał Sasuke to Naruciak by musiał spełnić jego 6 życzeń.- wytłumaczył, a młodszy szatyn pokiwał głową ze zrozumieniem, po czym chciał zadać jedno pytanie, ale wyprzedziła go nowa koleżanka.
- A dlaczego Sasuke miał dostać bonus?- spytała zaciekawiona Karin.
- Bo musiałby trochę poczekać, aż Naruto wyzdrowieje. Proste.- wzruszył ramionami Suigetsu.
- Dla kogo proste dla tego proste! Znalazł się!- żachnęła.
Dziewczyna znała Naruto i kiedy dowiedziała się, że stały klient knajpki, w której pracuje, że ten uroczy i przystojny zarazem blondyn jest w szpitalu postanowiła potajemnie przynosić mu jego ukochany ramen. Zaprzyjaźnili się jeszcze bardziej, a gdy okazało się, że jest ona przyjaciółką Suigetsu oficjalnie wkroczyła do ich paczki, która powiększała się w znacznym tempie.
- To znaczy, że wykorzystałeś już swoje jedno życzenie.- stwierdził Neji wyciągając się na dywanie.
- Tak! A chcecie wiedzieć jak zareagował Sasuke?
- TAAAAAAKKKK!- krzyknęli wszyscy z entuzjazmem. Wszyscy oprócz jednej mlecznookiej dziewczyny.
- Nie waż się mówić, albo cię zabiję!!!!- wrzasnął znowu Uchiha.
W tych blękitnych oczach zabłysło małe światełko sprytu, a ich posiadacz stanął na stole i poprosił Kibę by ten odegrał rolę bruneta.
- Sasuke! Oto moje pierwsze życzenie! Masz zostać moim służącym!- wycelował palcem w "Sasuke".
- Cooooooo?!!!- krzyknął Kiba.- a...a...ale j...jak to ma wyglądać.
- No wiesz.- zaczął niby to obojętnie blondyn.- Rano budzisz mnie i robisz śniadanie, potem mnie kapiesz, następnie spełniasz moje zachcianki. A wieczorem...- zbliżył się do "bruneta".
- C...co?- wyjąkał tamten.
- Wieczorami przychodzisz do mojego pokoju zamykając drzwi i dostaję od ciebie wiele rozkoszy w postaci ssss....
- ssss?
- Tak. W postaci...- blondyn pogłaskał naszego niby Sasuke po policzku, a ten o mało by nie wybuchł śmiechem przez to co miał zaraz powiedzieć.
- ŻE NIBY SEX?!!
Wszyscy w pomieszczeniu na raz wybuchnęli śmiechem, a z kuchni dało się słyszeć dźwięk upuszczanych talerzy, po czym Sasuke wbiegł do pokoju i przyszpilił czerwonego od śmiechu szatyna do podłogi.
- Teraz nie żyjesz gnoju!- krzyknął i udawał, że dusi chłopaka.
Potem wszyscy się kłócili i śmiali zarazem jak to starzy dobrzy przyjaciele.
Dopiero około dwudziestej pierwszej cała ta chołota polazła do domu i Sasuke mógł odsapnąć.
- Do końca życia będę ci wypominał jak to wykorzystywałeś swojego chłopaka.- powiedział z zamkniętymi oczami.
- Mrrr.- zamruczał blondyn siadając mu na kolanach.- Czyli znowu mam chłopaka?- wtulił nos w zagłębienie szyi bruneta, a ten dostał gęsiej skórki, ale uśmiechnął się niezauważalnie.
- Od kiedy Naruto lubi się tak przytulać?- podsycił ogień, który już płonął w nich obu. O czym myślicie?! Płomień młodości i czułości rzecz jasna! Ech...
- Od zawsze chciałem to zrobić.- wymruczał i ugryzł bruneta w małżowinę. Chłopak zarumienił się i nagle mu się coś przypomniało. Głaszcząc blondyna po plecach zapytał.
- Naruto? Co się stało z twoimi rodzicami?
W tym momencie chłopak wbił się gwałtownie w usta bruneta całując go namiętnie.
- Naru...to?- powiedział między gorącymi pocałunkami Sasuke. Gdy Naruto zaczął rozpinać guziki koszuli bruneta ten zaskoczony próbował go odepchnąć. zbliżenie się w ten sposób napawało go lękiem przez pewne wydarzenia z dzieciństwa. Cały czas próbował coś zrobić, ale Naruto był dość silny. Nie zważając na nieme protesty bruneta Naruto rozpiął ostatni guzik koszuli chłopaka i zabrał się za rozporek. To już było przegięcie. Sasuke złapał go za nadgarstki i z całej siły przygwoździł do podłogi, na którą spadli. Wtedy to zobaczył. Zarumienione policzki, zamglony wzrok i nierówny oddech.
- Upiłeś się?!! Młotku!- krzyknął brunet, a Naruto uśmiechnął się i oblizał lubieżnie usta.
- Przecież mnie takiego lubisz. Prawda?- znów ten uśmiech.
Naruto próbował oswobodzić ręce, ale nie miał szans z silnymi rękami siatkarza.
- Naruto. Lubię prawdziwego wstydliwego Ciebie.- powiedział stanowczo brunet.
- Tak też mogę.
- He?- nie zrozumiał na początku i puścił nadgarstki chłopaka dalej siedząc na jego biodrach, ale gdy Naruto zrobił TO, wtedy wszystko było jasne.
Naruto rozpiął swoją koszulę i lekko rozchylił, a spodnie również były lekko rozpięte. Wtedy Naruto wygiął się w lekki łuk, przechylił głowę na prawo patrząc wyzywająco na swojego chłopaka i założył ręce za siebie mówiąc słodkim głosikiem.
- Tylko bądź delikatny.
Sasuke nie mógł się napatrzeć i już sięgał po... no właśnie po co? W porę się opamiętał i zasłonił ręką oczy.
- Jesteś pijany! Zaraz przyniosę ci wody.- wstawał, ale zatrzymał się na dźwięk kolejnych słów pijanego nastolatka.
- Nieładnie Sasuke, oj nieładnie.
- Ale co...- zaczął ale oblał się rumieńcem widząc plamki krwi na pięknym brzuchu blondyna i czując ją na wargach.
- Mały zboczuszek.- zaśmiał się blondyn i usiadł prezentując swój tors.
- Naruto. Mógłbyś przestać mnie uwodzić.- uśmiechnął się brunet.
- Nie. Nigdy nie przestanę.- szepnął mu do ucha.
- Ale pytałem Cię wcześniej o coś.- przypomniał sobie znowu Sasuke.
- Oni nie żyją i tyle.- rzekł Naruto z kamienną twarzą.
- Ale...- znowu chciał coś powiedzieć, ale znowu Naruto pocałował go jednak krótko i czule.
- Idę spać. Jestem zmęczony.- powiedział cicho i poszedł na górę.
- Naruto. Dlaczego mi nie ufasz.- zasmucił się brunet. Zgasił światło i położył się na kanapie.
wtorek, 5 lutego 2013
Rozdział 14 - Zaczynamy od nowa
Och jak cuuuuudnie!
Skończyłam.
Czuję się jak nowo narodzona.
Rozdział jest nawet szybciej niż myślałam.
Jestem mega totalnie zadowolona.
Czytajcie czytajcie. :D
Nie sądzicie chyba, że Naruto jest aż tak słaby. Wybił się w górę uderzając w szczękę Peina. Tym samym pozostali jego podwładni stracili czujność i Sasuke udało się zabrać broń dwóm trzymającym go mężczyznom.
Pein zatoczył się do tyłu i wytarł krew cieknącą mu po twarzy uśmiechając się przy tym obrzydliwie.
- No no no. Nasza księżniczka jest agresywna.
Sasuke podbiegł i stanął pomiędzy Naruto a Peinem.
- Nie waż się go tknąć! Zabiję cie jeśli to zrobisz.
Pein ku zaskoczeniu wszystkich odchylił głowę i roześmiał się tak głośno, aż echo odbijało się od metalowych ścian magazynu.
Sasuke ściągnął brwi i zerknął na chwilę na blondyna, który zabrał mężczyźnie broń i stał teraz trzymając ją obydwoma trzęsącymi rękami.
- Naruto. Ocalę cię. Obiecuję.- uśmiechnął się brunet.
Chłopak spuścił wzrok i wysyczał coś przez zęby, a kiedy zrównał się z Sasuke wbił w niego ostre spojrzenie.
- To wszystko właśnie przez to, że cały czas chcesz mnie chronić!!! Sam też potrafię to zrobić!!! Nie jestem dzieckiem!!!- wrzasnął głośno i odwrócił wzrok gdy Pein zaczął klaskać.
- Cudowne przedstawienie. Kłótnia kochanków ze śpiącą królewną w roli głównej.- posłał im ten swój ohydny i drwiący uśmiech.
- Nie nazywaj mnie królewną!!!- krzyknął blondyn i nacisnął spust zamykając przy tym oczy.
Usłyszeli strzał, ale nie wydobył się on z broni blondyna tylko nadszedł od strony wejścia. Odwrócili się, wszyscy oprócz Peina, obok którego ze świstem przeleciała kula. Uśmiechnął się triumfująco.
- Troszkę się spóźniłeś, a co najważniejsze nie trafiłeś- spojrzał na osobę w wejściu.- Itachi.
- Pein.- szepnął z wściekłością i zaczął do niego podchodzić.
Tymczasem Naruto zastanawiał się dlaczego broń nie działa. Sasuke milczał. Nie wiedział co ma robić. Chciał pomóc Naruto, ale teraz przylazł jeszcze Itachi. W dodatku nie sądził, że ta jego "nadopiekuńczość" (on i tak sądził, że za mało się opiekuje blondynem) tak przeszkadza jego chłopakowi. Teraz mógł go ponownie tak nazywać, mimo wszystko przecież go kochał.
W tym momencie był bezradny.
Itachi stanął dwa metry od Peina i wycelował w niego bronią.
- Zabiję cię. Tu i teraz. Odpowiesz za wszystko. Odpowiesz za to co zrobiłeś Sasuke i mojej rodzinie!!!- krzyknął i ponownie z zimnej metalowej broni wystrzeliła kula, ale niestety tamten się uchylił.
- Itaś. Przecież już kiedyś próbowałeś. Mnie nie da się zabić.- ostatnie zdanie powiedział z tajemniczością w głosie, a po chwili się uśmiechnął i wydał polecenie- Strzelać!!!
Wszyscy jego podwładni wykonali polecenie, ale z żadnego pistoletu nie wystrzeliła ani jedna kula.
Teraz Wielki Pein spanikował.
- Powiedziałem strzelać!!!
- Ojojoj. Czyżby broń nie działała?- zripostował pewien długowłosy blondyn stanąwszy uprzednio obok dwóch licealistów.
- Deidara! Co to ma znaczyć!!! Teraz zabiję cię na pewno. Zobaczysz!!!- krzyknął Pein, a wyglądał przy tym jak obłąkany.
- Łapać ich!!! Uchihę i Deidarę!! Zapłacą za to!!!- wydał kolejne polecenie. Około dwudziestu mężczyzn rzuciło się na nich. Pein zaczął podchodzić do nastolatków. Sasuke widząc to, od razu stanął przed blondynem.
- Ja nie mogę cię jeden raz obronić?!- krzyknął blondyn i wyszedł naprzód rozkładając ręce jakby oddawał się w ofierze.
- Nie możesz!
- Dlaczego?! Kocham cię i nie zabronisz mi tego!!!
- On może cię zabić!!!
- No i co z tego?! I tak cię obronię.- rzekł stanowczo.
- Młotku! Przecież jak umrzesz to ja też będę musiał się zabić.
- A ja to co? Myślisz, że jak ty zginiesz, to ja będę chodził ucha hany?
- Nie, tylko...
- Zamknąć się gołąbeczki! Pogruchacie sobie w grobie!- uśmiechnął się i wyciągnął z kurtki broń. Wycelował i...
Obaj chłopcy szybko złapali się za ręce i zamknęli oczy niezdolni się choć odrobinę ruszyć.
Ale nic nie poczuli. Ani jeden, ani drugi.
Gdy otworzyli oczy przerazili się nie na żarty. W tym momencie do magazynu wparowała policja i zgarnęła wszystkich, a Pein śmiał się i wciąż powtarzał tylko "Tak wygląda zemsta".
Na ziemi przed nimi leżał nieprzytomny Itachi. Krew, wszędzie pełno krwi. Z tego co słyszeli Pein strzelił trzy razy. Itachi miał zakrwawione ramię i głowę. Ale gdzie trafiła trzecia kula?
- I...I..ta...chi.- wyjąkał Sasuke i opadł na kolana obok brata. Naruto stał nad nim i wołał policjantów. Krzyczał żeby wzywali pogotowie.
Kiedy Sasuke był w szoku, Naruto wraz z pomocą policjanta zatamował krwawienie starszego Uchihy, a sam syknął z bólu.
Sasuke odwrócił się i jak przez mgłę spojrzał na blondyna.
- To nic. To tylko...- niestety nie dokończył. Z daleka słyszał tylko jak Sasuke go woła. To był jego Sasuke. Tylko jego i nikogo więcej.
Skończyłam.
Czuję się jak nowo narodzona.
Rozdział jest nawet szybciej niż myślałam.
Jestem mega totalnie zadowolona.
Czytajcie czytajcie. :D
Nie sądzicie chyba, że Naruto jest aż tak słaby. Wybił się w górę uderzając w szczękę Peina. Tym samym pozostali jego podwładni stracili czujność i Sasuke udało się zabrać broń dwóm trzymającym go mężczyznom.
Pein zatoczył się do tyłu i wytarł krew cieknącą mu po twarzy uśmiechając się przy tym obrzydliwie.
- No no no. Nasza księżniczka jest agresywna.
Sasuke podbiegł i stanął pomiędzy Naruto a Peinem.
- Nie waż się go tknąć! Zabiję cie jeśli to zrobisz.
Pein ku zaskoczeniu wszystkich odchylił głowę i roześmiał się tak głośno, aż echo odbijało się od metalowych ścian magazynu.
Sasuke ściągnął brwi i zerknął na chwilę na blondyna, który zabrał mężczyźnie broń i stał teraz trzymając ją obydwoma trzęsącymi rękami.
- Naruto. Ocalę cię. Obiecuję.- uśmiechnął się brunet.
Chłopak spuścił wzrok i wysyczał coś przez zęby, a kiedy zrównał się z Sasuke wbił w niego ostre spojrzenie.
- To wszystko właśnie przez to, że cały czas chcesz mnie chronić!!! Sam też potrafię to zrobić!!! Nie jestem dzieckiem!!!- wrzasnął głośno i odwrócił wzrok gdy Pein zaczął klaskać.
- Cudowne przedstawienie. Kłótnia kochanków ze śpiącą królewną w roli głównej.- posłał im ten swój ohydny i drwiący uśmiech.
- Nie nazywaj mnie królewną!!!- krzyknął blondyn i nacisnął spust zamykając przy tym oczy.
Usłyszeli strzał, ale nie wydobył się on z broni blondyna tylko nadszedł od strony wejścia. Odwrócili się, wszyscy oprócz Peina, obok którego ze świstem przeleciała kula. Uśmiechnął się triumfująco.
- Troszkę się spóźniłeś, a co najważniejsze nie trafiłeś- spojrzał na osobę w wejściu.- Itachi.
- Pein.- szepnął z wściekłością i zaczął do niego podchodzić.
Tymczasem Naruto zastanawiał się dlaczego broń nie działa. Sasuke milczał. Nie wiedział co ma robić. Chciał pomóc Naruto, ale teraz przylazł jeszcze Itachi. W dodatku nie sądził, że ta jego "nadopiekuńczość" (on i tak sądził, że za mało się opiekuje blondynem) tak przeszkadza jego chłopakowi. Teraz mógł go ponownie tak nazywać, mimo wszystko przecież go kochał.
W tym momencie był bezradny.
Itachi stanął dwa metry od Peina i wycelował w niego bronią.
- Zabiję cię. Tu i teraz. Odpowiesz za wszystko. Odpowiesz za to co zrobiłeś Sasuke i mojej rodzinie!!!- krzyknął i ponownie z zimnej metalowej broni wystrzeliła kula, ale niestety tamten się uchylił.
- Itaś. Przecież już kiedyś próbowałeś. Mnie nie da się zabić.- ostatnie zdanie powiedział z tajemniczością w głosie, a po chwili się uśmiechnął i wydał polecenie- Strzelać!!!
Wszyscy jego podwładni wykonali polecenie, ale z żadnego pistoletu nie wystrzeliła ani jedna kula.
Teraz Wielki Pein spanikował.
- Powiedziałem strzelać!!!
- Ojojoj. Czyżby broń nie działała?- zripostował pewien długowłosy blondyn stanąwszy uprzednio obok dwóch licealistów.
- Deidara! Co to ma znaczyć!!! Teraz zabiję cię na pewno. Zobaczysz!!!- krzyknął Pein, a wyglądał przy tym jak obłąkany.
- Łapać ich!!! Uchihę i Deidarę!! Zapłacą za to!!!- wydał kolejne polecenie. Około dwudziestu mężczyzn rzuciło się na nich. Pein zaczął podchodzić do nastolatków. Sasuke widząc to, od razu stanął przed blondynem.
- Ja nie mogę cię jeden raz obronić?!- krzyknął blondyn i wyszedł naprzód rozkładając ręce jakby oddawał się w ofierze.
- Nie możesz!
- Dlaczego?! Kocham cię i nie zabronisz mi tego!!!
- On może cię zabić!!!
- No i co z tego?! I tak cię obronię.- rzekł stanowczo.
- Młotku! Przecież jak umrzesz to ja też będę musiał się zabić.
- A ja to co? Myślisz, że jak ty zginiesz, to ja będę chodził ucha hany?
- Nie, tylko...
- Zamknąć się gołąbeczki! Pogruchacie sobie w grobie!- uśmiechnął się i wyciągnął z kurtki broń. Wycelował i...
Obaj chłopcy szybko złapali się za ręce i zamknęli oczy niezdolni się choć odrobinę ruszyć.
Ale nic nie poczuli. Ani jeden, ani drugi.
Gdy otworzyli oczy przerazili się nie na żarty. W tym momencie do magazynu wparowała policja i zgarnęła wszystkich, a Pein śmiał się i wciąż powtarzał tylko "Tak wygląda zemsta".
Na ziemi przed nimi leżał nieprzytomny Itachi. Krew, wszędzie pełno krwi. Z tego co słyszeli Pein strzelił trzy razy. Itachi miał zakrwawione ramię i głowę. Ale gdzie trafiła trzecia kula?
- I...I..ta...chi.- wyjąkał Sasuke i opadł na kolana obok brata. Naruto stał nad nim i wołał policjantów. Krzyczał żeby wzywali pogotowie.
Kiedy Sasuke był w szoku, Naruto wraz z pomocą policjanta zatamował krwawienie starszego Uchihy, a sam syknął z bólu.
Sasuke odwrócił się i jak przez mgłę spojrzał na blondyna.
- To nic. To tylko...- niestety nie dokończył. Z daleka słyszał tylko jak Sasuke go woła. To był jego Sasuke. Tylko jego i nikogo więcej.
*****
Gdy się obudził jego oczom ukazały się znajome twarze. Na łóżku siedziała Sakura głaszcząc go po ramieniu, Hinata dolewała kwiatkom wodę, Kiba wpatrywał się w niego stojąc naprzeciwko. W drzwiach stał również Kakashi z Iruką. Po chwili zauważył, że do pokoju wchodzi jeszcze Neji i Suigetsu niosąc napoje.
- Ciii. Budzi się.- powiedziała cichutko Sakura.
- Jestem w szpitalu.- stwierdził blondyn.
- Brawo za spostrzegawczość.- warknął Kiba.
- Daj spokój. Nie musisz od razu się złościć.- upomniała go Sakura.
Nagle Naruto poderwał się i złapał dziewczynę za ramiona.
- Sasuke! Gdzie Sasuke?! A Itachi?!! Nic im nie jest?!! Muszę...
- Spokojnie. Już dobrze. Itachi śpi, a Sasuke jest teraz u niego.- zaoponował Kakashi.
- Jak mogłeś narazić się na coś takiego!!!- znów krzyknął Kiba i wyszedł.
- Pójdę z nim pogadać.- powiedziała Sakura i przytuliła chłopaka.- Dobrze, że jesteś cały.
- Naruto-kun. Te kwiaty dają moc szybkiego leczenia, więc wracaj szybko do zdrowia.- Hinata (któż by inny) zacisnęła ręce w pięści w geście determinacji.
- Arigatou. Są śliczne.- uśmiechnął się chłopak.
- Wiesz co Naruto. Ty masz jakąś dziwną moc pakowania się w kłopoty.- westchnął Iruka.- To była mafia!!! I to jeszcze PEIN!!! To psychopata jakich mało!!! Jak mogłeś się w to wpakować!!!- wybuchnął w końcu Iruka.
- Przepraszam Iruka-sensei. Wiecie co mi poprawi zdrowie i humor?
- Co?- wszyscy popatrzyli na niego wyczekująco.
- RAMEN!!!- krzyknął wniebogłosy i tym sposobem rozbawił wszystkich przyjaciół. Wszystkich oprócz tych dwojga.
Sakura przysiadła obok szatyna, który siedział z twarzą w dłoniach ledwo powstrzymując się od płaczu.
- A to ty mówiłeś, że za bardzo mu matkuje!- krzyknęła i walnęła chłopaka z całej siły w plecy, aż zatoczył się do przodu i kaszlnął głośno.
- Jesteś strasznym hipokrytą!- spróbowała ponownie, ale chłopak nie odwrócił się w jej stronę. Nie uśmiechnął się jak zwykle i nie powiedział "To po prostu straszny idiota." Stał i milczał.
Dziewczyna wiedziała, że teraz tylko ona może mu poprawić humor.
- Kiba. Nic mu nie jest. On żyje i jest szczęśliwy.- uśmiechnęła się znowu do niego podchodząc. Odwróciła go w swoją stronę - nie opierał się - i przytuliła do swojego ramienia. Teraz głaskała go po włosach jak małe dziecko, ale jemu to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie.
- Ja po prostu nie mógłbym sobie wyobrazić życia bez niego. Uratował mnie i zmienił.- szepnął i roześmiał się gorzko.- w pewnym sensie jestem od niego uzależniony. Szczerze mówiąc byłem zazdrosny. O niego i Sasuke. On już nie będzie nas potrzebował.
- Zwariowałeś?! Zawsze będę was potrzebował!!!
Oboje spojrzeli na blondyna idącego w ich stronę, a Kiba spalił buraka, więc odwrócił się szybko, a Sakura roześmiała się głośno.
- Naruto! Ty to masz wyczucie czasu. Hahaha!
- A jak! W końcu jestem Uzumaki Naruto i mam najwspanialszych przyjaciół jakich można mieć!!!
Kiba odwrócił się i odwzajemnił uśmiech.
- A ty Kiba nawet nie myśl, że kiedykolwiek przestanę was potrzebować.- udał naburmuszenie.- Kto będzie mnie pocieszał jak się z Sasuke pokłócę, albo z kim mam jeść Ramen co? W stu procentach was potrzebuję, a wy mnie!!!- wyszczerzył się i wystawił kciuk.
- Tak, wiem, wiem!!! Dosyć tego dobrego! Wracaj do łóżka idioto!!- krzyknęła Sakura.
- No czar magicznej chwili prysł.- wzruszył ramionami blondyn.
- Leć do łóżka, albo cię skopię!
- AAAAAAAAA!!!!!- zaczął krzyczeć i biec przez korytarz, a dziewczyna zatrzymała się jeszcze i stojąc tyłem do szatyna powiedziała.
- Naruto zawsze będzie nas potrzebował tak jak ja zawsze będę potrzebować ciebie.- i pobiegła dalej krzycząc za chłopakiem.
Gdyby teraz zobaczyła Kibe to pewnie zrobiłaby to samo co on. Spalił największego buraka świata.
- Ona mnie potrzebuje. Potrzebuje... mnie.- szepnął i dobry humor mu wrócił.- No, to teraz biorę się do roboty.
- Itachi. Gdybyś zginął i ty i Naruto to ja bym się załamał. Nie potrafiłbym żyć. Przepraszam, że was w to wpakowałem. Naprawdę mi przykro. Nie chciałem!!! Chciałem to załatwić sam, ale byłem za słaby. Znowu musiałeś mnie ratować!- krzyknął Sasuke, a łzy od dobrych kilku minut kapały na białą pościelą pod którą leżał jego brat.- Szkoda, że mnie nie słyszysz.- westchnął głośno.
- Gdzieś słyszałem, że podobno ludzie w śpiączce słyszą wszystko. Po prostu nie mogą na to zareagować.
Chłopak odwrócił się i uśmiechnął blado na widok swojego nauczyciela opierającego się o futrynę. Ten po chwili wszedł zamykając drzwi i stanął obok chłopaka.
- Mówisz, że słyszą?
- Wybaczę ci ten raz nie nazwania mnie senseiem, a oni słyszą. Wszystko. Zdradzę ci sekret skąd to wiem.
Brunet wyraźnie się zaciekawił. Była to jakiegoś rodzaju chwilowa odskocznia od tych wszystkich negatywnych uczuć, które w nim siedziały.
Sakura przysiadła obok szatyna, który siedział z twarzą w dłoniach ledwo powstrzymując się od płaczu.
- A to ty mówiłeś, że za bardzo mu matkuje!- krzyknęła i walnęła chłopaka z całej siły w plecy, aż zatoczył się do przodu i kaszlnął głośno.
- Jesteś strasznym hipokrytą!- spróbowała ponownie, ale chłopak nie odwrócił się w jej stronę. Nie uśmiechnął się jak zwykle i nie powiedział "To po prostu straszny idiota." Stał i milczał.
Dziewczyna wiedziała, że teraz tylko ona może mu poprawić humor.
- Kiba. Nic mu nie jest. On żyje i jest szczęśliwy.- uśmiechnęła się znowu do niego podchodząc. Odwróciła go w swoją stronę - nie opierał się - i przytuliła do swojego ramienia. Teraz głaskała go po włosach jak małe dziecko, ale jemu to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie.
- Ja po prostu nie mógłbym sobie wyobrazić życia bez niego. Uratował mnie i zmienił.- szepnął i roześmiał się gorzko.- w pewnym sensie jestem od niego uzależniony. Szczerze mówiąc byłem zazdrosny. O niego i Sasuke. On już nie będzie nas potrzebował.
- Zwariowałeś?! Zawsze będę was potrzebował!!!
Oboje spojrzeli na blondyna idącego w ich stronę, a Kiba spalił buraka, więc odwrócił się szybko, a Sakura roześmiała się głośno.
- Naruto! Ty to masz wyczucie czasu. Hahaha!
- A jak! W końcu jestem Uzumaki Naruto i mam najwspanialszych przyjaciół jakich można mieć!!!
Kiba odwrócił się i odwzajemnił uśmiech.
- A ty Kiba nawet nie myśl, że kiedykolwiek przestanę was potrzebować.- udał naburmuszenie.- Kto będzie mnie pocieszał jak się z Sasuke pokłócę, albo z kim mam jeść Ramen co? W stu procentach was potrzebuję, a wy mnie!!!- wyszczerzył się i wystawił kciuk.
- Tak, wiem, wiem!!! Dosyć tego dobrego! Wracaj do łóżka idioto!!- krzyknęła Sakura.
- No czar magicznej chwili prysł.- wzruszył ramionami blondyn.
- Leć do łóżka, albo cię skopię!
- AAAAAAAAA!!!!!- zaczął krzyczeć i biec przez korytarz, a dziewczyna zatrzymała się jeszcze i stojąc tyłem do szatyna powiedziała.
- Naruto zawsze będzie nas potrzebował tak jak ja zawsze będę potrzebować ciebie.- i pobiegła dalej krzycząc za chłopakiem.
Gdyby teraz zobaczyła Kibe to pewnie zrobiłaby to samo co on. Spalił największego buraka świata.
- Ona mnie potrzebuje. Potrzebuje... mnie.- szepnął i dobry humor mu wrócił.- No, to teraz biorę się do roboty.
- Itachi. Gdybyś zginął i ty i Naruto to ja bym się załamał. Nie potrafiłbym żyć. Przepraszam, że was w to wpakowałem. Naprawdę mi przykro. Nie chciałem!!! Chciałem to załatwić sam, ale byłem za słaby. Znowu musiałeś mnie ratować!- krzyknął Sasuke, a łzy od dobrych kilku minut kapały na białą pościelą pod którą leżał jego brat.- Szkoda, że mnie nie słyszysz.- westchnął głośno.
- Gdzieś słyszałem, że podobno ludzie w śpiączce słyszą wszystko. Po prostu nie mogą na to zareagować.
Chłopak odwrócił się i uśmiechnął blado na widok swojego nauczyciela opierającego się o futrynę. Ten po chwili wszedł zamykając drzwi i stanął obok chłopaka.
- Mówisz, że słyszą?
- Wybaczę ci ten raz nie nazwania mnie senseiem, a oni słyszą. Wszystko. Zdradzę ci sekret skąd to wiem.
Brunet wyraźnie się zaciekawił. Była to jakiegoś rodzaju chwilowa odskocznia od tych wszystkich negatywnych uczuć, które w nim siedziały.
Mężczyzna postawił sobie
krzesełko i usiadł opierając się o jego brzeg. Wpatrując się w chłopaka zaczął
opowiadać.
- Kiedy byłem w liceum
przydarzyło mi się coś podobnego.
- Zapadłeś w śpiączkę?
- Nie. Mój przyjaciel.
Wdał się w bójkę. On był jeden, a ich sześciu. Uwielbiał takie bitwy. Ja w
miarę możliwości go kontrolowałem, ale nie zawsze byłem w stanie. Po tej bójce
tak mocno go pobili, że zapadł w śpiączkę.
- On żyje?- spytał
ostrożnie.
- Tak. Teraz tak, ale
wtedy byłem przerażony nie na żarty. Leżał uśpiony przez pół roku. Starałem się
przychodzić do niego codziennie i zawsze przekonywałem siebie „To dziś, dzisiaj
się obudzi. Na pewno”. Każdego dnia to sobie powtarzałem. Był moim przyjacielem
i nadal nim jest. Tylko tobie to powiem, bo ty jesteś w prawie identycznej
sytuacji.
Chłopak nadstawił uszu i
czekał, bo opowieść zrobiła się naprawdę interesująca.
- Każdego dnia mówiłem mu
o tym co się działo, jak u mnie w domu, jak trzymają się jego rodzice i że
wszyscy w klasie chcą wiedzieć czy nic mu nie jest.
Pewnego dnia nie
wytrzymałem. Dla mnie trwało to za długo. Nie mogłem z nim pogadać, nie mogłem
zobaczyć jak się uśmiecha, ani jak przeprasza mnie za to, że znowu się bił.-
parsknął śmiechem.- Po tych bijatykach zawsze przychodził do mnie, a ja już
miałem przygotowaną apteczkę i wszystko co potrzebne.
- A dałbym głowę, że to ty
w czasach szkolnych rozrabiałeś.- uśmiechnął się brunet.
- Mogę na takiego wyglądać.
Tego dnia kiedy nie wytrzymałem nachyliłem się do niego i płakałem, najgłośniej
jak potrafiłem. Wiesz co mu wtedy wykrzyczałem?
- No co?- szepnął.
Nastąpiła chwila ciszy, a
napięcie rosło i rosło i rosło i…
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
- Jak na coś wpadniesz to
mi powiedz. Może trafisz.- uśmiechnął się cwaniacko Kakashi.
- No nieeeeeee.- jęknął
brunet.- Chcesz mnie trzymać w niepewności!!!!
- Oczywiście. W końcu
nauczyciel tylko daje wskazówki, a nie całe odpowiedzi.- znów uśmiechnął się
cwaniak jeden. (Jak on wie to jest fajnie. Ja też chcę wiedzieć co mu
powiedział ten jego przyjaciel!!! Jakieś pomysły?)
- Jesteś wredny.-
skwitował chłopak i poczuł jak coś uderzyło go w głowę.
- Trzymaj. To nieodpowiednia chwila, ale to prezent na twoje urodziny.
- Trzymaj. To nieodpowiednia chwila, ale to prezent na twoje urodziny.
Chłopak obojętnie
rozpakował prezent po czym zarumienił się lekko, ale i z błyszczącymi oczami
przyglądał się mu.
- I jak?
-To… skąd… i jak…
przecież. Skąd wiedziałeś, że…- plątał się.
- Obserwuję Sasuke, a poza
tym mamy podobny gust jeśli chodzi o literaturę.
- Co? Ale jak to?!
Nauczyciel uśmiechnął się
w odpowiedzi.
- Ale przecież tego nawet
nie ma jeszcze w księgarniach!- krzyknął nadal przejęty chłopak.
Cieszył się. To nie było
nic złego, potrzebował tego.
- Mam swoje kontakty.-
puścił mu oczko.- aha i Sasuke!- zawołał przed wyjściem i szepnął.- Niektóre
momenty pomiędzy Takano, a Onodera mogą ci się przydać potem z Naruto.
- Sensei!!!- żachnął się i
zarumienił.
- Hehehe. Chodź. On już
się obudził.
- Nic mu nie jest?- spytał
niepewnie.
- Ma lekką ranę po
postrzale na udzie. Siostra powiedziała, że jeśli ktoś chce to może mu
pomagać.- powiedział niewinnie.
- W czym?- spytał
ostrożnie chłopak.
- W takich podstawowych
sprawach.- powiedział i wyszedł z pokoju.
Chłopak ruszył za nim do
pokoju blondyna.
- Czyli?
- No wiesz. Mycie,
ubieranie się, czesanie i tym podobne. Ja bym skorzystał z okazji.
- Kakashi! Przestań!
- Dobra, dobra. Już
przestaję.
Naruto mimo przyjemnej rozmowy z
przyjaciółmi czekał, aż przyjdzie Sasuke. Wypatrywał go co chwilę. Kiedy wrócił
z Sakurą i Kibą do pokoju dziewczyna go skarciła. W końcu był ranny, ale przez
chwilę poczuł się naprawdę dobrze. Ale co poradzić. Z dziewczynami się nie
dyskutuje.
- Yo!- wszedł do środka
Kakashi uśmiechając się od ucha do ucha.- Sasuke do nas wrócił.
Wrócił? Pomyślał Naruto i
od razu zadał nurtujące go pytanie.
- A właściwie jak długo
spałem?
- Tydzień. Byliśmy
naprawdę przestraszeni. Teraz to będę ci bardziej matkować niż kiedykolwiek
wcześniej.- powiedziała stanowczo różowo włosa.
Sasuke uśmiechnął się do
blondyna, a ten nieśmiało odwzajemnił uśmiech i spuścił wzrok.
- Dobra dzieciaki! Już późno! Pozwólmy Naruto odpocząć!- pouczył wszystkich Iruka.
- Dobra! Trzymaj się stary!- krzyknął Suigetsu.- Do zobaczenia Sasuke!
- Zdrowiej Naruto-kun
- Masz mi nie wstawać z łóżka!- upomniała chłopaka przyjaciółka.
- Naruto. Naprawdę o siebie dbaj, a jak wyzdrowiejesz to zagramy w piłkę!- uśmiechnął się Kiba.
Kiedy wszyscy już wychodzili Naji szepnął do blondyna.
- Opiekuj się Sasuke. On ciebie teraz potrzebuje.
- Pewnie.- uśmiechnął się w odpowiedzi rumieniąc się lekko.
Kiedy wszyscy byli już w korytarzu Kakashi zatrzymał w drzwiach Irukę i spojrzał sugestywnie w stronę bruneta.
- Nie martw się! Iruka z tego wyszedł, Itachiemu też nic nie będzie!
- Kakashi!!! Nie martw się Sasuke. A ty o czym teraz mówisz co!!!- wydarł się Iruka i wyszedł.
Białowłosy puścił oczko do chłopaka, a ten uśmiechnął się w odpowiedzi.
- Czyli to Iruka był tym chłopakiem. Hehehe. Nie spodziewałbym się tego.
- Co?- odezwał się blondyn.
- Nie nic. Jak się czujesz?
- Trochę mnie boli, ale dobrze.- uśmiechnął się.
- Przepraszam.- szepnął.
- He?...
- Za to wszystko. To dlatego, że nie potrafiłem dać sobie sam rady.
- Sasuke.- szepnął czule blondyn i pogłaskał chłopaka po włosach, a ten spojrzał na niego zdziwiony.- Ktoś mi kiedyś powiedział, że tylko człowiek który odnajduje pomoc w bliskich jest silny i wygrywa. Ten, który próbuje wszystko zrobić sam jest z góry przegrany. Sasuke. Nic tu nie jest twoją winą, a kiedy Itachi się obudzi powie ci to samo.
- Dziękuję. Naruto?
- Hmm?
- Kocham cię.- powiedział patrząc prosto w oczy blondyna.
- C... Nie mów takich rzeczy teraz!!!- odwrócił wzrok.
- Ale to prawda! Jesteś słooooodki.- uśmiechnął się brunet
- Nie mów tak o facecie!
- Ale jesteś.
- Przestań.
- Naruto.
- Cze...- nie dokończył pytania gdyż Sasuke wpił się w jego usta z szybkością światła. Naruto nie protestował.
Zarzucił mu ręce na szyję i coraz bardziej intensywnie oddawał pocałunki.
- Mówić nie mogę, ale pokazać już tak?- spytał złośliwie brunet.
- Przestań. W takim momencie psujesz atmosferę.
- Wcale nie.- odpowiedział z szelmowskim uśmieszkiem i ponownie pocałował chłopaka. Krótko, ale czule.
- Jestem teraz szczęśliwy. To tylko dzięki tobie. Naruto. Kakashi coś dał mi na urodziny .- rzucił mangę na łóżko.- Powiedział, że niektóre momenty mogę wykorzystać.- podniósł sugestywnie brwi.
- Sekai ichi hatsukoi? Przecież tego tomu jeszcze nie ma w sklepach.
- Skąd wiesz?
- Patrzyłem.
- Dlaczego?
- Oj... no. Chciałem ci kupić.- powiedział rumieniąc się lekko.
- Hehehe. Kocham cię na zabój Naruto.
- Ja też... kocham cię. Przygotuj się na to, że jak wyjdę ze szpitala to ani na chwilę nie spuszczę cię z oka.
- Będziesz ze mną cały czas?- spytał sugestywnie podnosząc brwi, młotek nawet nie wiedział co mu się tam roi w głowie.
- Cały czas.- potwierdził blondyn z determinacją.
- Nawet w nocy?
- Tak!- krzyknął szybko, ale gdy zorientował się o co mu chodziło szybko dodał.- No wiesz! Chodzi o to, że... że po prostu pooglądamy filmy i...i...
- i co?
- oj no Sasuke! Przestań być taki pewny siebie. Wiem! Będę w szpitalu jeszcze trochę. Mam pomysł. Zagrajmy w kamień, papier, nożyce. Jeśli ja wygram spełnisz moje 5 życzeń, a jeśli ty to ja twoje 6.
- Dlaczego ja dostałem bonus?
- Bo na razie nie mogę się za bardzo ruszać i będziesz musiał trochę poczekać. Okey?
- Dobra. Zagrajmy. Raz, dwa, trzy...
Zagrali trzy rundki, a wygrał...

Sweeetaśmy obrazek prawda?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)
